sobota, 25 lipca 2015

Być jak Francuzka

Coraz więcej ludzi twierdzi, że to nie dieta, a sposób myślenia o sobie przekładają się na zgrabną sylwetkę. Dr. Jean-Michel Cohen przekonuje, że dbanie o linię w paryskim stylu jest sumą ilości i jakości jedzenia oraz podejścia do życia. I nie ma to nic wspólnego z wyrzeczeniami. Może dlatego Paryżanki są uważane za najbardziej seksowne i pewne siebie kobiety świata.
        Jedną z ważniejszych zasad wśród Francuzek jest celebrowanie posiłków. Jedzenie traktują jak najprzyjemniejszy z rytuałów, nie mający nic wspólnego z zaspokajaniem głodu na szybko i byle czym. Paryżanie przeciętnie przeznaczają na jedzenie aż dwie godziny dziennie, dbając aby posiłek stał się ucztą dla oczu, duszy i podniebienia. Ładnie nakryty stół, kolorowy obrus i serwetki, bukiecik sezonowych kwiatów- to nie tylko widok odświętny. Tak jada się na co dzień. Kolejny powód, by przeprowadzić się do Paryża :)
         Zrezygnować ze smakołyków? Deser- tak. Wino- jak najbardziej! Sery- zdecydowanie. Bagietka- nie może jej zabraknąć. No i croissanty! Tajemnicą jest wielkość porcji, a nie odmawianie sobie posiłku. Zawsze apetycznie podane, w niewielkich dawkach. Na talerzu Francuzki nie zobaczycie sterty frytek czy makaronu. Porcje mięsa są maleńkie, sosy lekkie, przeważają różnorodne sałatki i warzywa. Kawałek bagietki, łyżka oliwy i deser- tęczowy makaronik.
          Francuzki nie dały się zwieźć pozornej prostocie dań błyskawicznych z torebek. Unikają również fast foodów. Jeśli jadają na mieście, a jadają bardzo często, to w sprawdzonych restauracjach lub małych bistro. Często też gotują w domu dla rodziny i przyjaciół.
          Warto podkreślić, że Paryżanki nie jadają samotnie, a przynajmniej we dwoje. Najczęściej jednak w większym gronie, prowadząc przy tym ożywioną konwersację. Tematy rozmów przy stole są tak samo ważne jak to, co znajduje się na talerzach i w kieliszkach. Nie przypominają tych z polskich imprez rodzinnych- omijają szerokim łukiem politykę, choroby, katastrofy. Są przyjemne, inspirujące i poprawiają nastrój.
            Francuzki nie gonią, jak mieszkanki innych krajów Europy i Amerykanki, za nowinkami dietetycznymi. Nie dają się nabrać na to, że wykluczenie z diety jakichś grup produktów, głodówka czy monodieta sprawią, że będą szczęśliwsze, zdrowsze, szczuplejsze, a efekt jo-jo tym razem na pewno ich nie dopadnie.
            Również kluby fitness tak popularne u nas stanowią dla Francuzek nieporozumienie. Spoceni ludzie pedałują na rowerach stacjonarnych, wpatrując się w ścianę przed sobą. Czy nie lepiej jeździć na tradycyjnym rowerze do i z pracy? Albo gdzie tylko się da chodzić pieszo? Zamiast windy korzystać ze schodów? Odpowiedź na wszystkie te pytania brzmi: Tak!
             Mniej znaczy więcej. To zasada bliska Francuzkom. Nie tylko w przypadku ich niewielkich posiłków. Cenią umiar także w innych dziedzinach życia. Wolą mieć mniej ubrań, za to dobrej jakości. Nie żałują na dobre kremy i kosmetyki pielęgnacyjne, a nadmiar makijażu w codziennej stylizacji są po prostu w złym tonie. Nie wspominając już o tym, że operacje plastyczne poddawane są bardzo głośnej krytyce, jak w przypadku byłej ulubienicy Francuzów- Catherine Deneuve.
              Kariera dla Paryżanek również nie jest najważniejszym priorytetem. Często rezygnują z pogoni za karierą na wysokich stanowiskach na rzecz czerpania przyjemności z życia, spędzania czasu z bliskimi. Bardzo wysoko cenią sobie również własne pasje, zainteresowania i czas dla siebie, więc w najbardziej napiętym grafiku są w stanie wygospodarować chwile na relaks i odpoczynek.
           Chcesz żyć jak Francuzka? Przestań brać siebie i życie tak poważnie. We wszystkim zachowaj zdrowy umiar i korzystaj z dobroci jakie otaczają cię na co dzień.